10 lipca 2017 Michał

Fimedica Pamir Expedition – największe wyzwanie

To z pewnością nie będzie spacerek…

Nie będzie przyjaznego klimatu, jak w przypadku Kilimanjaro. Nie będzie infrastruktury, tak jak podczas wspinaczki na Elbrus. Cywilizacja będzie bardzo daleko a jedyny sposób na komunikację to telefon satelitarny, który mój drogi Paweł raczy mi pożyczyć.

Wyprawa na Pik Lenina to w pełnym tego słowa znaczeniu „ekspedycja”. Trzy tygodnie zakwaterowania w namiotach. Rotacje aklimatyzacyjne (w celu przygotowania organizmu). Ponad 20-sto metrowe drabiny nad szczelinami lodowymi. To wszystko przede mną.

Po Kilimanjaro, Elbrusie czy Mt Blanc przyszedł czas na poważniejsze wyzwania w Koronie Ziemi. Nie wyobrażam sobie zmierzyć się z Denali (6.194m), Aconcaguą (6.962m), czy w końcu Everestem (8.848m) bez uprzedniego przygotowania i zrozumienia czym jest wielka wyprawa wysokogórska. Tym samym postanowiłem zmierzyć się z osławionym szczytem Awicenny, nazywanym inaczej Pikiem Lenina. Położony równo na granicy Kirgistanu z Tadżykistanem, w paśmie Pamiru góruje majestatycznie nad horyzontem kolosalne 7.134m. To góra, która nie wchodzi w skład Korony Ziemi, ale stanowi doskonały fundament do kolejnych wypraw.

Przygotowanie do takiej wyprawy to szereg elementów oczywistych takich jak sprzęt, kondycja, plan aklimatyzacji, ale dochodzą też nowe obszary – życie bazowe, specjalnie wyposażona apteczka, logistyka ataku szczytowego, który trwać będzie zapewne kilkanaście godzin.

Droga na szczyt Piku Lenina (kolor czerwony) wiedzie przez obóz bazowy na wysokości ok. 3.400m, następnie przez obozy I  (4.400m), II (5.370m) i w końcu III (6.100m), z którego przeprowadza się atak szczytowy. Trasa z obozu bazowego do Camp I (Advance Base Camp) to jeszcze trekking, ale pomiędzy Camp I a II zaczyna się już istny labirynt szczelin i drabin, potem strome podejścia, aż w końcu ponad 7-kilometrowa grań prowadząca na szczyt.

Nasz plan wyprawy wygląda następująco:

Dzień 1. Przylot do Bishkeku i tam nocleg.
Dzień 2. Poranny lot do Osh (miasto na południu Kirgistanu), stamtąd transfer do Base Camp (3.500m)
Dzień 3. Aklimatyzacja. Base Camp. (3.500m)
Dzień 4. Aklimatyzacja i wejście na Petrovski Peak.  (3.500m -> 4.910m) 
Dzień 5. Trekking do Camp №1 (3.500m -> 4.400 m) 
Dzień 6. Wejście aklimatyzacyjne na pobliskie szczyty: Domashni and Yuhin,  (4.400m -> 5100m)
Dzień 7. Rest + przygotowanie do I rotacji.
Dzień 8. Treking do Camp №2. (4.400m) -> 5.370m)
Dzień 9. Trekking do Camp №3. (5.370m -> 6.100m) 
Dzień 10. Zejście i rest.
Dzień 11. Rest.
Dzień 12. Rest 
Dzień 13. Rest i przygotowanie do ataku.
Dzień 14. Wspinaczka do Camp №2. (4.000m -> 5370m)
Dzień 15. Wspinaczka do Camp №3. (5370 -> 6.100m)
Dzień 16. Atak szczytowe (7134м), Zejście do Camp  №3 (6100м)
Dzień 17. Zejście do Camp  № 1 (4.400)
Dzień 18. Zejście do Base campu (3600 m).
Dzień 19. Rezerwa
Dzień 20. Powrót do Bishkeku.
Dzień 21. Wylot do Polski.

Na wysokości ponad 7 tysięcy metrów, w powietrzu jest już o 50% mniej tlenu. To oznacza dwukrotnie szybsze zmęczenie i warunki realnie niesprzyjające funkcjonowaniu ludzkiego organizmu. Gdy dołożymy do tego ponad 7 kilometrową grań szczytową, którą prowadzi z wysokości 6.100m do 7.134m – daje to obraz ogromu przedsięwzięcia, które stoi przed nami.

Nie sposób pominąć tutaj wsparcia, które uzyskałem od Klinki Fizjoterapeutycznej „Fimedica”. To właśnie oni wyciągnęli mnie z poważnej kontuzji kolana i zaopiekowali się w sposób bardziej niż profesjonalny. Wtedy ja zaufałem im a dzisiaj to oni, w zaufaniu powierzyli mi swoją flagę, którą zamierzam wnieść na szczyt. Tym bardziej jestem im wdzięczny, gdyż mimo że Pik Lenina jest nadprogramową górą, w kontekście „7 Happy Summits”, to oczywiście część wsparcia finansowego wędruje do podopiecznych Fundacji Happy Kids. Za to ogromnie dziękuję!

Przede mną jeszcze trzy tygodnie przygotowań, pakowanie, sprawdzania sprzętu i kompletowania dość skomplikowanej apteczki, która już na poważnie może szczycić się mianem „wysokogórskiej”. O przygotowaniach jeszcze w tym miesiącu z pewnością coś napiszę!

Tymczasem jak zawsze prośba o trzymanie kciuków!! 🙂

Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontakt

Jeśli chcielibyście w jakikolwiek sposób się z mną skontaktować, śmiało piszcie lub dzwońcie: