20 października 2017 Michał

Plan #2018

Chwilę mnie tu nie było. Chwilę się zasiedziałem i zastanawiałem jak to wszystko ugryźć. Pik Lenina mnie wiele nauczył, Triglav ostatnio pozwolił te myśli poukładać i stworzyć plan na kolejne szczyty i kolejny rok. Szukałem też ludzi, rozmawiałem i kalkulowałem. Tak zrodził się plan. Plan na 2018 rok.

Wiem, że to tylko plan i wszystko może się jeszcze wiele razy zmienić. Tego, jak nigdzie indziej nauczyłem się w górach. Jednak bez planu nie można zrobić kolejnego kroku naprzód, więc wymyśliłem, przegadałem i naszkicowałem drogę w kierunku Korony Ziemi na 2018 rok.

Aconcagua

Luty 2018 – wyruszę do dalekiej Argentyny, aby zmierzyć się z najwyższą górą poza Azją, najwyższą górą zachodniej oraz południowej hemisfery – nazywaną Kamiennym Strażnikiem – Cerro Aconcagua. Wznosi się ponad horyzont 6.960 metrów. Wspinaczka nie przedstawia trudności technicznych, jednak pogoda oraz wysokość stanowią duże wyzywanie. Z bazy Plaza de Mulas (4.300m) rozpoczyna się akcję górską, zdobywając kolejne obozy na wysokości 5.570m oraz 5.940m, aby ostatecznie przez stromy żleb „Canaleta” dotrzeć na szczyt Kamiennego Strażnika.

Chwila oddechu. Odpoczynek. Nowe treningi. Zapewne będzie mnie można spotkać na Górce Szczęśliwickiej, ciągnącego pod górę wielki worek – w górę i w dół. Zupełnie inny wysiłek. Przygotowując się do kolejnego wyzwania.

Denali

Czerwiec 2018 – Alaska. Daleko z dala od cywilizacji. Awionetką na lodowiec Kahiltna, aby ruszyć w stronę mroźnego klejnotu Korony Ziemi – Denali. Podróż z całym ekwipunkiem na saniach na ponad 4.000m. 2 tygodnie życia pośród wiecznego śniegu. Wszystko po to, aby dotrzeć do miejsca z którego wyżej nie da się już pójść – wierzchołka Denali na wysokości 6.190m.

Powrót. Regeneracja. Chwila spokoju i zmiana klimatu.

Listopad 2018 – ponad 12.000 kilometrów podróży na drugą stronę globu. Trekking przez dżunglę, by stanąć przed obliczem skalnej ściany Piramidy Carstensza na ziemiach Nowej Gwinei. Ten, oddalony od cywilizacji szczyt jest najtrudniejszym techniczne wyzwaniem Korony Ziemi. Umiejętności wspinaczki są tam realnie potrzebne. 4.884m niech nie zmylą nikogo. Mimo wysokości znacząco mniejszej od poprzednich szczytów – wspinaczka na Piramidę jest wymagającym wyzwaniem poprzedzonym przeprawą przez dżunglę. Stamtąd szybki transfer do Australii i najłatwiejszy ze szczytów – Góra Kościuszki (2.228m). Spacer w porównaniu do poprzednich wyzwań.

Piramida Carstensza

Góra Koścuszki

Jeśli  plan się powiedzie, jeśli pogoda dopisze, jeśli nie pojawią się przeszkody i pojawi się wsparcie to w grudniu 2018 roku za mną będzie 7 z 9 szczytów Korony Ziemi. Pozostaną dwa. Dwa gigantyczne wyzwania – logistyczne, finansowe i wytrzymałościowe. Everest i Masyw Vinsona na Antarktydzie. To będzie już zupełnie nowa historia.

Dużo w tych planach „jeśli”, ale głęboko wierzę że plan to pierwszy krok w realizacji marzeń i zdobywania kolejnych szczytów, nie tylko górskich 🙂

Trzymajcie kciuki!!

Liczę, że będziecie ze mną w tej podróży 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontakt

Jeśli chcielibyście w jakikolwiek sposób się z mną skontaktować, śmiało piszcie lub dzwońcie: