11 listopada 2017 Michał

Odwiedzinych małych podróżników

Dzisiaj nie będzie o górach i dalekich wyprawach, nie będzie o zimnie gór i niekończących się atakach szczytowych. Zamykając powoli kalendarz 2017 roku i planując kolejne podboje Korony Ziemi chciałem tych kilka zdań poświęcić na to, co wypełnia 7 Happy Summits pomiędzy kolejnymi wyjazdami i na to co jest moim paliwem i energią do działania w tym projekcie.

Mamy listopad 2017 roku. Od czasu pierwszej wyprawy miałem przyjemność odwiedzić 10 rodzinnych domów Fundacji Happy Kids. Każdy z nich był inny i każdy z nich był wspaniały. Refleksja, aby o tym napisać przyszła mi po tym, jak ostatnio po raz kolejny planowałem powrót z Łodzi pociągiem na godzinę 20:00 i jak zwykle łapałem jednak pociąg po 22:00 – tak wciągają nas te spotkania i te rozmowy. Kiedyś nawet zdarzyło się, że Paweł (który jest moim przewodnikiem po kolejnych domach) fatygował się odwożąc mnie samochodem do Warszawy, gdyż nie zdążyliśmy na ostatni pociąg relacji Łódź-Warszwa. Tak nam czas szybko minął podczas spotkania z młodymi podróżnikami.

Kiedy przyjeżdżam do Rodzinnych Domów Fundacji zawsze czuję dobrą energię, którą otrzymuje od młodych ludzi. Są ciekawi świata, ciekawi miejsc i przygód oraz tego dokąd ich flaga zawędrowała. Nierzadko nasze rozmowy o górach są jedynie wstępem do zupełnie innych dyskusji – o marzeniach, o planach i o tym jak to wszystko pogodzić i zrealizować. Od tych najmniejszych marzeń po te gigantyczne.

Dużo rozmawiamy o przeciwnościach i przeszkodach. Góry są dobrym przykładem i metaforą nie tylko walki z przeciwnościami, które się pojawiają (zmęczenie, brak pogody, zmienne warunki), ale też metaforą jak szybko musimy umieć dopasować się do nowych sytuacji. Wiele z tego można przełożyć na nasze codzienne życie i mam wrażenie, że podczas spotkań wiele z tych tematów poruszamy.

Czasami tylko rozmawialiśmy i oglądaliśmy zdjęcia a czasami robiliśmy też pokazy sprzętu. Jak wielka może być radość młodego człowieka owiniętego całkowicie w folie NRC i czującego jak temperatura w środku rośnie 🙂 Niezapomniany widok 🙂

Niezależnie od tego ile czasu spędziliśmy razem i niezależnie o tego o czym rozmawialiśmy – zawsze wracałem z większą ilością energii. To dzięki tym spotkaniom z podopiecznymi Fundacji często rozwiewałem swoje wątpliwości i czułem, że to co w 7 Happy Summits najważniejsze to właśnie te nasze małe spotkania.

Piszę to, ponieważ podczas ostatniej wizyty w Łodzi, gdy Paweł odwoził mnie na dworzec powiedziałem mu, że to dla mnie niesamowite uczucie. Rok temu dość niepewnym krokiem szedłem na Wigilię organizowaną przez Fundację, na której spotykają się wszystkie Rodzinne Domy – projekt dopiero co startował. Dziś, planuję wizytę na początku grudnia na kolejnej Wigilii i czuję się zupełnie inaczej – znam wszystkich, z częścią się nawet wspinałem w Jurze podczas obozu wspinaczkowego 🙂

Paweł tylko odpowiedział na to: „No tak, przecież teraz już jesteś jak rodzina” 🙂

I oto w 7 Happy Summits właśnie chodzi 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontakt

Jeśli chcielibyście w jakikolwiek sposób się z mną skontaktować, śmiało piszcie lub dzwońcie: