12 czerwca 2018 Michał

Denali Expedition 2018

Równo tydzień. Tyle dokładnie czasu zostało do rozpoczęcia wyprawy.

Ciężko pozbierać myśli, gdzie ten czas uciekł. Wstawanie o 5 nad ranem, żeby nadrobić treningi i zdążyć przygotować organizm do wielkiego wysiłku. No właśnie. Z czym przyjdzie się zmierzyć tym razem?

Denali (dawniej nazywane McKinley) to szczyt położony w amerykańskim stanie Alaska, w parku narodowym Denali. Jego wysokość – 6.190m jest wysokością pozorną, bliskość koła podbiegunowego sprawia, iż ciśnienie na szczycie równe jest ciśnieniu odpowiadającemu wysokości 6.900m.

Pięć dużych lodowców spływa ze zboczy góry. Lodowiec Petersa leży na północno-zachodniej stronie masywu, podczas gdy Lodowiec Muldrow spada z północno-wschodnich zboczy. Na wschód od Muldrow, przylegając do wschodniej strony masywu, znajduje się lodowiec Traleika. Lodowiec Ruth leży na południowy wschód od góry, a lodowiec Kahiltna prowadzi na południowo-zachodnią stronę góry. Mając długość 71 km, lodowiec Kahiltna jest najdłuższym lodowcem w Alasce. To właśnie będzie nasza droga w stronę szczytu.

Zdobycie Denali jest wyzwaniem wytrzymałościowym i psychicznym. To ponad 2 tygodnie w środowisku lodowcowym, gdzie nie zapada nigdy noc (zjawisko dnia polarnego). Cały bagaż niesiony na własnych plecach i ciągnięty na owianych już legendami saniach. Wędrówka z saniami trwa, aż do Advance Base Camp, zwanego potocznie 14-stką, lub Basin Camp (4.300m). Od tego moment, sanie przestają nam towarzyszyć.

Jednak już samo dostanie się na lodowiec jest operacją logistyczną. Najpierw przelot do stolicy stanu Alaska – Anchorage. Stamtąd transportem drogowym do małej mieścinki zwanej Talkeetna, która była wzorem dla serialu „Przystanek Alaska” – podobno łosie na ulicy to widok absolutnie normalny.

Kolejnym etapem jest przelot „powietrzną taksówką” na lodowiec. Trwający 40 minut lot przenosi człowiek z ostatniego bastionu cywilizacji na środek lodowca. Od tej pory jesteśmy sami. Z dala od jakiejkolwiek cywilizacji.

Nasz ramowy program wygląda następująco, choć jak wiadomo w górach, wszystko jest elastyczne i uzależnione od pogody.

DZIEŃ 1
Spotkamy się w Talkeetnie o 8 rano. Po ostatecznej kontroli sprzętu, wsiadamy na pokład samolotu wyposażonego w płozy i lecimy do Base Campu na lodowcu Kahiltna (2.200m).

DZIEŃ 2
Sprawdzamy warunki na lodowcu. Przenosimy sprzęt do obozu pośredniego (mniej więcej w połowie drogi do tradycyjnego obozu I). Daje nam to szansę na łatwy start i pozwala na uporządkowanie wszelkich ustawień sprzętu i konfiguracji sań. Jest to ważne, ponieważ będziemy ciągnąć sanki przez następne osiem dni.

DZIEŃ 3
Niesiemy ładunki do obozu I (2.400m).

DZIEŃ 4
Niesiemy ładunki do depozytu na ok. 3.000m (Obóz II) i wracamy do Obozu I. Tego dnia będziemy pokonywać słynny stok „Ski Hill”, który wypłaszacza się, gdy będziemy docierać do Obozu II.

DZIEŃ 5
Zabieramy sprzęt z depozytu i nocujemy w Obozie II lub docieramy na 3.400m (Obóz III). Obóz III znajduje się w małym kotle u podnóża Motorcycle Hill

DZIEŃ 6
Przenosimy cały nasz sprzęt do Obozu III.

DZIEŃ 7
Przenosimy połowę naszego sprzętu  na wysokość 4.200 do depozytu i wracamy do Obozu III.

DZIEŃ 8
Przenosimy się do Obozu IV (4.300m).

DZIEŃ 9
Schodzimy do depozytu po resztę sprzętu i przynosimy go do Obozu IV.

DZIEŃ 10
Przenosimy ładunki na wysokość 5.000m i wracamy do Obozu IV. Tu rozpoczyna się spotkanie ze ścianą Head Wall`a – nachyloną pod kątem 45-50 stopni.

DZIEŃ 11
Dzień odpoczynku w Obozie IV.

DZIEŃ 12
Przenosimy się do tzw. High Camp  (Obóz V, 5.250m).

DZIEŃ 13
Dzień odpoczynku.

DZIEŃ 14
Atak szczytowy. Przemierzymy stromą śnieżną ścianę do przełęczy Denali. Stąd wędrówka łagodnymi stokami, aby dotrzeć do Archdeacons Tower i dużego płaskowyżu na wysokości 5.900m, znanego jako „Football Field”. Z płaskowyżu dojdziemy  umiarkowanym terenem do grani szczytowej, skąd droga wiedzie prosto na szczyt. Po zdobyciu szczytu powrót do Obozu V.

DNI 15-16
Powrót do Base Camp.

DNI 17-21
Dodatkowe dni, w razie niepogody, odpoczynku i aklimatyzacji w razie potrzeby.

 

Plan ma to do siebie, że dobrze wygląda na papierze.

Jak będzie? Jak zawsze pokaże góra. Jedno jest pewne, nie będzie latwo.

Trzymajcie kciuki!! 🙂

 

Kontakt

Jeśli chcielibyście w jakikolwiek sposób się z mną skontaktować, śmiało piszcie lub dzwońcie: