18 września 2018 Michał

Wyzwanie Korony Ziemi

Chwila nieobecności. Czas poświęcony na odpoczynek i pozbieranie myśli po ostatniej wyprawie. Pojawia się refleksja: teraz projekt Korony Ziemi wchodzi w fazę wielkiego wyzwania organizacyjnego.

Nie żeby do tej pory było prosto i z górki 🙂 Niemniej większe i odleglejsze góry wymagają od człowieka po prostu więcej.

Nie bez przyczyny zdobycie najwyższych szczytów poszczególnych kontynentów, nie jest wyłącznie wyzwaniem sportowo-podróżniczym. Cztery z dziewięciu szczytów (wersja rozszerzona) są próbą ognia, w kontekście logistyki i finansowania.

Majestatyczny Everest to wyłączenie się z normalnego życia na prawie 2 miesiące, gigantyczne koszty ekspedycji przekraczające ponad 100.000 złotych i zawieszenie życia zawodowego na ten czas. Finanse należy pozyskać o sponsorów, życie prywatne i finansowe zaplanować w najdrobniejszych szczegółach, tak aby na wyprawę wyruszyć z „czystym umysłem” i wszelkimi sprawami życiowymi i zawodowymi zarządzonymi, aby po powrocie spokojnie powrócić do rzeczywistości.

Piramida Carstensza i Góra Kościuszki to przede wszystkim ogromny dystans do pokonania – niemal dokładnie na drugą stronę naszej planety. Do tego przeprawa przez dżunglę Nowej Gwinei (choć z najnowszych informacji wynika, że obecnie ze względu na bezpieczeństwo i niestabilność w regionie, trekking jest zabroniony i do bazy odbywają się wyłącznie loty helikopterowe).

Masyw Vinsona na Antarktydzie to niewątpliwie największe wyzwanie logistyczno-transportowe. Najpierw dostać się na na Antarktydę, aby następnie ruszyć w głąb kontynentu, w celu zdobycia góry. Do tego dochodzi niebotyczna kwota ponad 120.000 złotych za ekspedycję.

Na to wszystko musimy nałożyć kalendarz wyprawowy. Everest zdobywa się w okresie kwietnia i maja każdego roku, Masyw Vinsona to grudzień oraz styczeń każdego roku. Szczęśliwie Piramidę i Górę Kościuszki zdobywać można niemal cały rok (najwyżej będziemy zdobywać górę w strugach monsunowego deszczu).

Tak więc każda z gór posiada dość konkretne „okienko” czasowe, w którym może być zdobywana. Do tego czasu należy zaplanować logistykę, zdobyć finanse i zabezpieczyć wszystkie sprawy tu, na nizinach. To wszystko sprawia, że wyzwanie Korony Ziemi stanowi prawdziwą szkołę prowadzenia projektów i zarządzania czasem.W tym wszystkim oczywiście trzeba też znaleźć chwilę na modyfikowane, pod względem charakteru góry, treningi i przygotowania do wypraw. Łatwo nie będzie, ale nikt tego nie obiecywał 🙂

Realizacja wyzwania Korony Ziemi jest w pewien sposób również dyplomem managerskim, który z całą pewnością broni i pokazuje nasze możliwości w zakresie prowadzenia równoległych projektów. To nie tylko umiejętności sportowe, lecz również nie lada umiejętności organizacyjne. To moje przemyślenia po przebyciu prawie połowy drogi tego wyzwania.

Obecnie, mój ambitny plan zakłada, aby wyruszyć w 2019 roku na kilka mniejszych szczytów, zapewne w Alpach. Następnie pod koniec 2019 roku ruszyć na jeden lub trzy szczyty (Masyw Vinsona + Piramisa Carstensza/Góra Kościuszki) w zależności o rozmów ze sponsorami.

To wszystko prowadzić ma do wyprawy na Everest w 2020 roku.

To oczywiście plan. Jak wyjdzie, pokaże życie.

Prośba jedna i tam sama: trzymajcie kciuki!!

Kontakt

Jeśli chcielibyście w jakikolwiek sposób się z mną skontaktować, śmiało piszcie lub dzwońcie: